Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Wallhammer

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 8
81
Po godzinach... / Odp: Co cię dzisiaj wk... zdenerwowało?
« dnia: Luty 18, 2017, 12:07:13 »
Młodzi czytają. Młodzi słuchają Pink Floyd. Młodzi tworzą sztukę, córka moich przyjaciół chodzi do plastycznego liceum 200 km od domu i nie ma konta na fejscie, bo ją to mierzi.

Mylisz młodość z głupotą. Głupota w miarę powszechna była, jest i będzie. Głupota jest głośna.

W weekend pod blokiem czasem słyszę najebanych bloersów.

Ich rówieśników czytających w tym czasie Dostojewskiego nie słyszę, ale to nie znaczy, że oni nie istnieją.

82
Po godzinach... / Odp: Co cię dzisiaj wk... zdenerwowało?
« dnia: Luty 18, 2017, 11:45:53 »
Orson, jak zero problemu, to zacznijmy od podstaw, walczmy w weekendem, walczmy z singlem.

Nawet prof. Bralczyk nie wojuje z tymi anglicyzmami, ale śmiało.

Ja tylko mówię, jak jest, możecie to wypierać ze świadomości jak długo chcecie, tym większe będzie rozczarowanie.

To już jest walka przegrana, może skupmy się na meritum, młodzi ludzie nie tylko piszą cd, sb kc itp. oni zaczynają porozumiewać się czasem wyłącznie za pomocą emotikonów. To dopiero będzie dla Was szok jak kiedyś dostaniecie takie wiadomości od swoich wnuków.

83
Po godzinach... / Odp: Co cię dzisiaj wk... zdenerwowało?
« dnia: Luty 18, 2017, 11:26:16 »
Jeśli kogoś wk.... denerwują anglicyzmy, to śmiało. Ale wszedł do języka dawno temu weekend, wszedł singiel, wchodzi content i contentu już niestety nie zatrzymacie, siedzę w branży.

Prank jest zbędny, bo mamy dowcip, wygłup, żart.

Ale troll wszedł do języka, hejt tak samo.

Cringe to jest żenada do potęgi, ogromne zażenowanie. Cringe może lepiej, żeby nie weszło do języka, ale tej fali nie da się już zatrzymać.

Zamiast siedzieć w swojej bezpiecznej bańce, zacznijcie słuchać tego, co mówią młodzi ludzie i oswajać się z tym, że oni z tym językiem wejdą w dorosłość. Cringe to może jest taki potworek, jak żeżuncja.

84
Po godzinach... / Odp: Co cię dzisiaj wk... zdenerwowało?
« dnia: Luty 18, 2017, 10:54:07 »
Walhammer - pewnie ciekawie piszesz, ale dla potomnych w miarę możliwości dawaj tldr na końcu  ;)

Nie mogę już edytować, a więc:

TL;DR: Nowa podcasterka Bezimiennych to książkowy przykład osobowości borderline.

Po jakiemu to? ???

@Marcin Szymański

Przetłumacz trafnie "cringe", a będzie po naszemu.

85
Po godzinach... / Odp: Co cię dzisiaj wk... zdenerwowało?
« dnia: Luty 17, 2017, 22:16:29 »
Zdenerwowała mnie dziś kobieta w najnowszym odcinku Bezimiennych: http://ia801502.us.archive.org/3/items/odcinek_79_2017/Odcinek_79_2017.mp3 specjalnie pomijam nazwisko, żeby się nie indeksowało.

W wątku podcastowym pisałem więcej, ale były tam dzisiaj żniwa moderacji a ja nie mam ochoty znowu tam podpadać. Nowego tematu zakładać też nie ma sensu, bo tak naprawdę nie ma o czym pisać.

Do rzeczy:

- timestamp 24:00 - nie będziemy o tym rozmawiać, bo się pokłócimy

Pierwsza oznaka borderline, ale jeszcze nie byłem pewien.

- 26:10 - borderline trudne do zniesienia, sztuczny śmiech, total cringe. Można dosłuchać do 26:56 na teatralne wzdychanie wielokrotne.
- 28:36 - kolejna eksplozja borderline, powyżej było mało
- 28:57 - odrobina samoświadomości
- od 28:57 do 29:11 posłuchajcie sobie głosu faceta. Ja przepraszam, że nazwisk nie kojarzę, ale wyraźnie słychać w jego głosie frustrację. On nagrywa podcast nie po raz pierwszy i dobrze wie, że w tym momencie poważnie zgrzyta

W tym miejscu skończyłem słuchać, mnie już wystarczy.

Zaś merytorycznie:

- 11:20 - oburzenie o to, że trzeba dopłacić za lepszą jakość, heloł? To oburzenie jest tak absurdalne na wielu poziomach, że musiałbym rozprawkę napisać na ten temat
- 18:30 - nie przejmuj się spadającymi klatkami

Nie przejmuj się kamieniem w bucie. Ludzie są różni, ja swoje wyczuwanie FPS-ów zacząłem od Q3 Arena, gdzie spadki poniżej 125 FPS były niezauważalne dla mojego oka, ale wpływały na sterowanie. I tak każdy poważniejszy gracz kończył na mniej więcej takich ustawieniach, żeby wszystko było wyraźnie widać:



więc 125 FPS nie było problemem. Ale umówmy się, na jakiejkolwiek platformie w cokolwiek nie gram, spadek poniżej 30 FPS wytrąca mnie z gry jak kamyk w bucie wytrąca z chodzenia. 60 FPS FTW! Do tego warto zauważyć, jak istotne jest zachowanie stałych, wysokich FPS w VR. Ludzkie oko to widzi.

- 21:45 - FPS a lagi to co innego.

Tyle. Dalej niż 30 minut nie słuchałem, bo chciałem słuchać, a nie co chwilę robić notatki. Mnie wystarczy.

Ale za to odsłuchałem odcinek z nią, gdy opowiadała o swojej pracy beta testera. Wnioski z tego odcinka:

- jest fachowcem w tym co robi, czyli w beta testach
- jest fachowcem w konsultingu jeśli chodzi o rozwiązania, które proponuje powstającym grom
- określenia, którego nie znała, mówiąc o przychodach w kontekście wydatków, że polscy beta-testerzy zarabiają najmniej na świecie (sic!) to siła nabywcza

Tu bym już musiał wchodzić w światopogląd, w co wchodzić za głęboko nie chcę. W każdym razie każdy skrajny światopogląd polityczny uznaję za szkodliwy, czy to skrajnie prawacki, czy skrajnie lewacki. Ona jest w tym drugim. Żeby głęboko nie szukać, pierwszy punkt zarzutów merytorycznych, że gry będą chodziły szybciej w trybie turbo konsoli PS4 PRO i że to niesprawiedliwe.

Wobec tego:

- niesprawiedliwe miałoby być, że ten, kto ma lepszą kartę graficzną w PC ma lepszą grafikę i FPS-y
- niesprawiedliwe miałoby być, że ten, kto wydał pieniądze na PS4 PRO, które jest silniejsze od PS4, ma lepszą jakość grafiki, za co zapłacił
- jej gry, na które wydała pieniądze i sprzęt, na którym one chodzą, na który także wydała pieniądze, chodzą wciąż tak samo ale niesprawiedliwe jest, że inni, którzy wydali na sprzęt więcej (PS4 PRO) będą mieli lepiej...

Pozostawiam to bez komentarza. Tyle w tej sprawie, więcej raczej nie będzie z mojej strony.

Proszę pamiętać, że opinia nie może być obiektywna z natury rzeczy. Starałem się, aby moja była rzetelna.

86
miałes w ogole czy po prostu nie mogles pisac gdy zankneli temat? :)

Ach tak, myślałem, że mam jakiegoś bana tylko na ten temat.

Tak czy inaczej, lekcja naumiana, będzie osobny temat na rzeczy w temacie podcastów, które tutaj są zbyt off topic.

Wallhamer: potrafi napisac psychoanalize na podstawie kilku słów z podcastu o giereczkach, nie odroznia zamkniecia.yematu od prywatnej blokady :)

Do Ciebie napisałem jako do pierwszego, że mam "bana" to nawet się nie zorientowałeś, że gdybym miał, to bym nie mógł pisać PW :P

Na Reddit banują czasem na jednym subreddicie, stąd ten pomysł.

EOT z mojej strony w tej sprawie.

87
Już nie mam.

Siedzę już cicho w tym temacie ws. podcasterek.

88
Po godzinach... / Odp: Co cię dzisiaj wk... zdenerwowało?
« dnia: Luty 14, 2017, 20:03:05 »
Ja tam pielęgniarkom nie zazdroszczę, za żadną kasę nie chciałbym pracować z niektórymi pacjentami jak to widziałem gdy ojciec leżał w szpitalu.

Pacjenci to zupełnie inna kwestia, wiadomo, że różni bywają, ale przede wszystkim to ludzie chorzy. Trudno po każdym się spodziewać, żeby był miły i uprzejmy, no ale niestety niektórzy to kompletna patologia roszczeniowa. Sami sobie szkodzą, bo do takich idą najczęściej najbardziej zatwardziałe w boju piguły, którym nie podskoczysz, która potrafi zwyzywać pacjenta za brak posłuszeństwa albo jakieś cyrki tak, że na pół oddziału słychać.

Najgorzej, jak na oddział trafia osoba samotna, której nie ma kto przynieść np. czegoś do jedzenia. Jak trafi w sali na patusów jakichś, to nikt jej nawet do sklepiku nie pójdzie czegoś kupić bez wyłudzenia pieniędzy. One starają się to jakoś organizować, proszą pacjentów chodzących z innych sal o pomoc, no ale one w dzień mają za dużo na głowie i czasem taki biedak czy biedaczka cały dzień jest tylko o tym, co dostanie od szpitala, a ten temat jest tak powszechnie znany, że nie ma sensu nawet go poruszać.

Rzecz w tym, że takie chore osoby często nie mają apetytu, a potrzebują kalorii i nawet jakby soku się napiły, to już byłoby coś. W sokach jest mniej więcej tyle samo cukru, co w coca coli (zwykłej, nie light), w niektórych nawet więcej, to są bomby energetyczne i takich rzeczy tym wygłodzonym, niejednokrotnie mającym problem z samodzielnym jedzeniem ludziom trzeba (witaminy dostają z kroplówki). Ale nawet jak mają pieniądze, to albo nie ma kto im pójść do sklepiku, albo inni pacjenci wyłudzają. To są raczej odstępstwa od normy, z reguły pacjenci sobie pomagają i się dogadują, no ale różnie to bywa.

89
Po godzinach... / Odp: Co cię dzisiaj wk... zdenerwowało?
« dnia: Luty 14, 2017, 19:36:24 »
To, że w pracy mojej dziewczyny (szpital) jest klika starych prukiew i dziadów, którzy premiują w takie dni jak ten czy inne święta dawać dyżury osobom bezdzietnym i niezamężnym, bo kurwa 50-letnia prukwa chce sobie walentynki spędzić nie wiem z kim, kurwa z Na Wspólnej, bo z mężem ledwo do siebie się odzywają (narzekała kiedyś mojej dziewczynie na to), a nastoletnim dzieciom nie trzeba chyba zmieniać pieluch?

No i kurwa znowu siedzę sam. W szpitalu większość pielęgniarek to starsze baby, bo tylko naiwne dziewczyny idą tam do pracy, te bardziej rozgarnięte jadą pracować na Zachód. Moja dziewczyna zna angielski dobrze, lepiej niż ja, orientuje się co musi skończyć, żeby dostać tam pracę, ale najwyżej zacznie od salowej i na miejscu będzie się doszkalać, bo brexit. Niebawem kasjerki z Biedronek i Lidlów będą zarabiać tyle, ile młode pielęgniarki, od których też czasem zależy nasze zdrowie i życie, jedna pomyłka może oznaczać wyrok śmierci. Nawet sobie nie wyobrażacie jakim stresem się to odbija, gdy w szpitalu po prostu brakuje personelu i wszystko jest na gwałt.

Jeden z lekarzy w tym szpitalu uczy się od lat norweskiego, na weekend potrafi tam polecieć, każde wakacje i wolne to Norwegia, nałapał kontaktów i jako stażysta na początek będzie tam zarabiał kilka razy więcej niż tutaj już jako internista, a jak stanie się rezydentem, to panie. Mówi, że od razu wtedy kupuje Teslę, bo mu się marzy. A praca w przyzwoitych warunkach, żadnych dyżurów po 48 godzin, najlepszy sprzęt. No tylko ten język, on szacuje, że jeszcze 2 lata i zda egzamin. Ocipiał na punkcie ich kultury, ma w domu lampę solarną, z której korzysta zimą dla zdrowia, jak Norwegowie. Z dwójką dzieci i żoną będzie emigrował. Szacuje, że niewielki dom i Teslę spłaci w Norwegii w kilka lat, a później, jak mówi, sam nie wie, co będzie robił z pieniędzmi. Pewnie większy dom kupi, może do tego jakieś Lamborghini czy coś... :) Generalnie z typem w robocie mało kto chce już gadać, bo stał się monotematyczny, ale widać, że zawzięty i dopnie swego.

Ja nie wiem, kto nas/Was tutaj niebawem będzie leczył, Ukraińscy lekarze i pielęgniarki mają zapewne spore bariery do pokonania i słusznie, to nie jest sprzątanie, w tej branży trzeba język znać bardzo dobrze.

Sytuacja w środowisku jest bardzo napięta, pamiętacie białe miasteczko? Spodziewajcie się kolejnego w tym roku i protestów w całym kraju.

90
Dyskusje / Odp: Clash Royale
« dnia: Luty 14, 2017, 12:17:32 »
Swoją drogą ta Jungle Arena jest po prostu PIĘKNA, gdy zaczyna się dogrywka (overtime), następuje piorun, aż błyska cały ekran i zaczyna padać deszcz, świetnie to zrobili, rewelacja.

PS. Bilans na dziś: wydane na grę 7 zł 98 groszy i nie zapowiada się na więcej wydatków.

91
Dyskusje / Odp: Clash Royale
« dnia: Luty 12, 2017, 23:22:13 »
Ale jaja, no nie wierzę. Bujałem się ostatnio w okolicach 2500 i się męczyłem z elite barbarianami. Przede wszystkim co mi przeszkadzało to to, że byłem dosyć słaby wobec ciężkich latających rzeczy i wkurzali mnie ci barbarianie, dużo przy nich zależało od szczęścia przy moim stylu gry. Nie wiedziałem na co zmienić i zmieniłem ostatecznie w sumie dla picu na witch, której kiedyś nienawidziłem, bo uważałem że to postać do wszystkiego, a więc do niczego.

W każdym razie od pewnego czasu mam taki deck:



Dużo tym przegrywałem z prostego powodu: nie mam nic, co konkretnie bije. Ja nie mam szans zrobić jednej ofensywy, która zmiecie wieżę przeciwnika. W sensie mam 10 elixiru i gdy przeciwnik popełni błąd, pojadę mu wieżę. Nie mam mocy w tych postaciach. Do tego zacząłem częściej przegrywać tracąc zamek.

Ale stwierdziłem kij z tym, przynajmniej jest wesoło i nietypowa strategia.

Ale jestem w chuj elastyczny oraz stosuję właśnie nietypową strategię. Przynajmniej nie pamiętam, abym podobną u kogoś widział.

Jak chcę zrobić szarżę, z reguły jeden furnace już stoi. Dowalam drugim, na czoło daję smoka i spirits. Owocuje to tym, że smok bierze na siebie strzały z wieży, a za nim zapierdala 7 spirits. Oczywiście łatwo taki atak odeprzeć mając jakąś rakietę, czy coś. Ale jak wiem, że ma, to atak stosuję, gdy jej użył. Jacy ludzie są zaskoczeni i wkurwieni :D Taki atak poza czymś z powietrza, jest do odparcia mało czym, bo cokolwiek oni tam postawią, to znika w mgnieniu oka przez spirits. W międzyczasie ja coś dorzucę do tej kolumny. Na ludzi napierdala dragon i 7 a w porywach nawet 9 spitrits, gdy furnance nastawiam i to jest nie do zatrzymania (poza atakiem z powietrza).

Ale to nie jedyna moja strategia, reaguję na bieżąco i nie raz sam byłem zaskoczony z wygranej. Ale pozostałe strategie to powolne uszczuplanie HP wież(y) przeciwnika, nic spektakularnego. Ale jak pisałem, mój deck pozwala na bardzo elastyczną grę, co bardzo mi się podoba. Fun jest najważniejszy. Jak ja widzę debili, którzy próbują tylko jednej strategii i się odbijają od mojego decka, to mi ich szkoda, bo co to za frajda mieć jedną strategię, żadna.

Mam dużo monet, bo nie eksperymentuję z innymi deckami, ten wciąż dostarcza funu. 1125 wins, 287 - 3 crowns.

Na marginesie, żeby było zabawniej, gram w klanie Słowackim, ja do nich piszę po polsku, oni do mnie po ichniemu i jest wesoło :)

***

Edit: Jesus how cute and adorable, stastie to chyba szczęście? :)



***

Edit 2: Czasem do tabletu podłączam kino domowe i napierdalam na pół osiedla audio gierki mobilnej i pewnie niejeden nastolatek w mojej okolicy myśli sobie, o co chodzi, że ja słyszę tak głośno Clash Royale, a ja mam wrażenie, że meczyk to wielka bitwa :)

92
Mam prośbę, idźcie może z tym offtopem gdzieś indziej.

Zgłaszaj do moderacji, niech usuwają, jak pisałem, nie będę miał żalu, no problem.

93
Czuły, nieczuły, wolność słowa wartością nadrzędną. Jeśli komuś się nie podoba, albo offtop, proszę moderację o usunięcie, nie będę miał żalu. Piszę głównie po to, żeby zapewnić, iż jestem trzeźwy jak niemowlę dziś wieczorem. Pisałem o tym powyżej, ale wiem, że za długie wyszło.

94
Cierpią, cierpią. Ja jestem po prostu zakochany, to wciąż ta faza związku. Ale cierpią. Jak jej opowiadałem o najmroczniejszym momencie mojego życia, to się popłakałem. Gdy miałem ~25 lat takie coś mi się nigdy nie zdarzało (teraz mam o ~dekadę więcej). Ja upadłem, ale powstaję. Długo by opowiadać i to już chyba zbyt szczegółowe by było.

Ja nie wiem ile razy słuchałem recenzji Qbara o tej grze sniper cośtam. Ja się z tego śmieję do łez, ale czasem jak tego nie słucham, to się nie śmieję. Moja ukochana doskonale zna tę recenzję, ale ona jej nie śmieszy. Dlatego, że użyłem jej przy opisywaniu swojego najmroczniejszego momentu. Lubię gówniane porównania, nic na to nie poradzę. To jest chyba tak, że człowieka w dzieciństwie bawi taki humor, później przechodzi powiedzmy w okolicach po 20 po czym on wraca, gdy człowiek nabiera do siebie dystansu. Przynajmniej ja tak miałem, nie miałem dystansu do siebie  od nastolatka powiedzmy do 30 lat.

Ja do czegoś zmierzam. Patrzę na ten twój obrazek, byłem tam. I powiem wam, jaki ukochanej zrobiłem wstęp do opisania swojego najmroczniejszego momentu. Oczywiście bez gówna się nie obeszło, stąd to wprowadzenie. Wtedy ona jeszcze nie znała tej recenzji.

Było to coś w rodzaju:

"Mówi się, że człowiek może osiągnąć stan poniżej dna. Mówi się, że dno i metr mułu. Ja Ci powiem, w jakim miejscu ja się znajdowałem.

Pod dnem jest muł (gestykuluję dwoma rękami, pokazując kila cm). Pod mułem jest gówno (~30 cm). Pod gównem jest sraka (~60 cm).

No ciężko się to opisuje, bo muszę w szczegóły wchodzić. W tym momencie ona nie tylko nie pomyślała o czymś zabawnym. Ona zaczynała być przerażona, bo widziała moją minę. Widziała we mnie strach i rozpacz.

Pod sraką jest drabina (rozciągam ręce na całą możliwą wysokość). Na dnie tej drabiny panuje mrok. I ja siedzę kilometr od tej drabiny skulony w pozycji embrionalnej. Nie chce mi się nawet spojrzeć w jej kierunku, a co dopiero podejść i zacząć po niej wchodzić. Jakbym spojrzał w górę, to krople rozwodnionego gówna by mi wpadały do oczu. Czułem je, jak kapią mi na szyję.

Tam byłem."

No tu były łzy u nas obojga, bo mówiłem zupełnie poważnie :(

Różne padały wtedy słowa, pocieszała mnie jak mogła i że nigdy nie pozwoli, abym tam wrócił i takie tam. Ale ja jej kazałem czekać, bo nie skończyłem.

Myślałem o tej rozmowie na wiele dni przed nią, jak to ubrać w słowa, stąd te szczegóły.

I siedziałem tam skulony i wiesz co? Stało się coś, co nie miało prawa się stać. Przez wodę, dno, muł, gówno i srakę, w tym wszystkim zrobił się tunel i przebiły się przez ten tunel promienie światła. Tunel był pod takim kątem, że słońce zaczęło świecić prosto na mnie.

To byłaś Ty...

(Poryczała się wtedy.)

Końcówka jest mniej więcej taka, że promień się powiększał, ja wstałem i ruszyłem ku drabinie. Nie wiem, na jakim etapie jestem wychodzenia z tego miejsca tak poza zakochaniem się. Ale wiem, że jestem na dobrej drodze.

Ja nie wiem czy i kiedy moje demony wrócą. Ale jak coś zacznie się psuć, zauważę to i postaram się zareagować.

Kurwa ona ma teraz drugą zmianę a ja tutaj wariuję bez niej. Jak widać doskonale jak sądzę. Nie mam ochoty teraz na nic, na jedzenie, na wyjście do ludzi. Czekam na nią.

Dobra, to już wam dopiszę co to było za miejsce bez szczegółów. To było miejsce, w którym się znalazłem po tym, jak kobieta, którą kiedyś uważałem za miłość mojego życia, nie poczekała na mnie i oświadczyła mi, że z kimś sypia. Przyjąłem to na klatę, ale tego dnia miałem też zakrapianą imprezę. Na imprezie kompletnie się najebałem i zacząłem robić takie rzeczy, które gdyby nie sporo szczęścia, mogłyby spowodować, że dzisiaj wciąż siedziałbym w więzieniu i miałbym na sumieniu człowieka, zamiast z Wami pisać, a było to już parę lat temu.

To był dla mnie początek równi pochyłej w dół. To dlatego m.in. zająłem się freelancerką, nie chciałem mieć do czynienia z innymi ludźmi na co dzień. Bo się bałem. O nich w mojej obecności.

Kurwa trudne sprawy się z tego robią.

Ale aż mnie poruszył ten obrazek.

Słuchałem dużo podcastów później, spijając z nich radość życia, której byłem pozbawiony. Poznaliśmy się w zeszłym roku, ja już wtedy słuchałem FG. Po jakimś czasie trafiłem na YT na tę recenzję Qbara i śmiałem się, a jakiś czas później zacząłem myśleć o tym jak jej to powiedzieć i nie potrafiłem tego obrazu z recenzji wyrzucić z mojej głowy.

Ja mam napisane dwie powieści (żadna nie wydana). Wyobraźni mi nie brakuje.

No więc powoli kończąc to bredzenie wariata i pijaka, dodam tylko, że jakoś tak wtedy mocniej FG zaistniała w moim życiu, to dlatego tak cholernie lubię chłopaków i tak ich wychwalam, dlatego założyłem tutaj konto w zeszłym roku i co chwilę włażę im w dupę, chociaż za VR krytykowałem.

No a ostatnio razem z nią śmiejemy się także z Rozgrywki, głównie z tych intro. Podcasty towarzyszyły mi w tamtym miejscu. Dzięki Wam ludzie z FG, Rozgrywki, Niezatapialnych. Dzięki Bill Burr. To Wy byliście ze mną, gdy ja nie chciałem być z nikim.

To dlatego być może chłopaki z FG się zdziwili widząc jedną z wpłat. To ja byłem orędownikiem założenia przez nich możliwości donacji na forum, jest historia. Chciałem Wam powiedzieć w ten sposób - dzięki panowie, że jesteście i że nagrywacie.

To ja się martwiłem na zapas, kiedy FG się skończy, jak któryś z panów stanie się ojcem, gdy dowiedziałem się, że Miek się wyprowadza i pisałem rzewnego posta, a Miek mnie pocieszał, że w tym wózku już koło odpadło i zydel się urwał, ale naprawiali na bieżąco i wózek wciąż jedzie i choć nic nie trwa wiecznie, pewnie jeszcze pojedzie. Dzięki Miek za te komentarze tutaj. Ja się nie nadaję na grupę fejsową, już widzicie jak takie rzeczy piszę pod nazwiskiem, co nie?

Torba z mięsem do kurwy nędzy, nie wklejaj mi już więcej takich obrazków, no ja pierdolę.

Trochę boję się tego, co będzie, jak kliknę wyślij. Dziś jej nie wspomnę o tej wiadomości, bo będzie chciała przeczytać i się znowu poryczymy.

Chuj z tym, niech chłopaki wiedzą. Klikam.

95
Michał to ten co... wpychał.
Śmieszne, co nie?

Aż musiałem sobie to wygooglać, jakoś widzisz nie kojarzę tego wierszyka, no a teraz wyobraźnia już pracuje, ciekawe czy sobie wpychał z korą, czy może jakiś okorowany, może nawet jakoś wygładzony, może jego tata był tokarzem? Albo może szukał takiego bez drzazg długo? Albo może jechał naturalnie i wygładził mu się po pewnym czasie sposobami naturalnymi?

Dzięki, możliwe, że Michałów już zapamiętam :)

Ktoś mi się przedstawi przykładowo Michał Wikliński, to ja od razu będę zastanawiał się nad tym okorowaniem kija i stanem jego... Ja pierdolę niech mi ktoś dziś odetnie internet. Ja bardzo wszystkich przepraszam, ale mam głupawkę. Przed chwilą płakałem przez telefon ze śmiechu z kumplem po wymianie wiadomości, może kiedyś o tym napiszę tutaj i na pewno niejedna osoba się uśmiechnie, ale teraz muszę się uspokoić, bo zaczynam chyba syf robić.

96
Nie połączono. Z jakichś przyczyn od zawsze mylą mi się te dwa imiona. Nawet imię klienta zdarzało mi się tak pomylić w mailu. Tylko te dwa imiona, z żadnymi innymi tak nie mam.

97
Przepraszam za przekręcenie imienia, doceniam gest i chcę Cię publicznie przeprosić za ad personam wtedy. Tak jak wtedy pisałem, staram się kontrolować, ale bywam chamem i wtedy nim byłem, natomiast widzę, że jesteś człowiekiem na poziomie. Ludzie się przepraszają na forach, no kto to słyszał w internecie.

Wobec tego napiszę Ci, że polecałem Ci wtedy w chamski (jeszcze raz sorry!) sposób podcast Serial sezon pierwszy, jest to jakby dokument o skazaniu za morderstwo w bardzo dziwnych okolicznościach, gdzie nic się nie trzyma kupy. Ale to jeszcze nic, bo ten podcast zyskał dużą popularność i teraz rzecz nie do wiary, ale prawda: pojawiła się kontynuacja tej sprawy w podcaście Undisclosed i w tym podcaście oni tam ROZWIĄZUJĄ TĘ SPRAWĘ w trzecim bądź czwartym odcinku. Robią to w sposób absolutnie bezdyskusyjny.

Z powodu tych podcastów jest już decyzja sądu o ponownym otwarciu tej sprawy, co - jeśli mnie pamięć nie myli - będzie miało miejsce w tym roku.

Wyobrażasz sobie? Podcasty powodują, że skazany za morderstwo pierwszego stopnia, niewinny człowiek wyjdzie na wolność? No to chyba trudno przebić jeśli chodzi o podcasty, nie?

Link do pierwszego odcinka: https://serialpodcast.org/season-one/1/the-alibi

Aż mam ochotę odsłuchać to ponownie wiedząc jaki będzie finał.

98
Wiem, ale świadomość marki. Drutex z czego ma nazwę, z drutowania garnków jak to drzewiej bywało? Nie wiem, a to teraz ogromna, międzynarodowa firma, a nazwa została. Wallhammer też zostaje :p

Edit: PS: http://forum.polygamia.pl/po-godzinach/forumogadka/msg979894/#msg979894  8)

99
Mowa o M2? No to marnie widzę swoje szanse za moją spinę z Michałem Szymańskim w sylwestra w tym wątku...

Eh, gdybym przypuszczał, że mogę się stać tutaj rozpoznawalną osobą, wymyśliłbym sobie mniej debilny pseudonim, wpisałem pierwsze co mi przyszło do głowy, a słuchałem wtedy Pink Floyd no i skojarzyłem te ich kroczące młoty na teledysku oraz The Wall i tak wyszło.

100
O tę: https://www.youtube.com/watch?v=zFuB24lef2Y

Nie wyrobiła się. Krótkie wypowiedzi nie bardzo interesujące. Dziewczyna przeszła całą grę, np. 30 godzin i mówi na jej temat 2 minuty, w tym mało interesujących spostrzeżeń. Może po prostu to nie jest forma dla niej i może jej blog jest ciekawy.

Uwaga, bo włącza mi się analizator.

Zauważcie, że jak się przedstawia, to poza wymienieniem faktów, o sobie stwierdza, że jest... nudna, oczywiście niby w żartach. Ale czy to nie może być cios wyprzedzający? Łącząc to z jej opiniami np. na temat gier, rzeczywiście można odnieść wrażenie, że to jest naprawdę nudna osoba, która być może słyszała to w życiu nie raz.

Kurde miałem już być cicho, zupełnie się nie odzywam na takie tematy od czasów jak pisałem o Idze, no ale prowokujecie ;)

No więc skoro już płynę, to może ktoś pamięta, że krytykowałem pewne cechy charakteru Igi, ale dodałem także, że ogólnie ma osobowość interesującą, przynajmniej dla mnie. Kto jest doskonały, każdy ma wady a mimo tego niektórzy ludzie są interesujący.

Ale ta Ola młodziutka jest, widać, że się stara, może się wyrobi. Do tego szacunek za odwagę pokazać w internecie twarz. Ja przez wiele lat nie wiedziałem, jak to jest być kobietą w internecie, powiedzmy na takim Reddit, gdzie konto anonimowe ma także moja dziewczyna. To co czasem dzieje się w jej INBOXie to głowa mała, tam jest po prostu wszystko, co można sobie wyobrazić, a nawet więcej, gdy napisze jakiś komentarz na dowolny temat z którego treści wynika, że ona jest kobietą.

Dlatego szacun za odwagę, bo musi być spora.

101
czy po tych wszystkich perturbacjach warto wrócić do inputlaga?
Matt dalej gwiazdorzy i bardziej skupia się na życiu prywatnym w wielkiej metropolii?

Warto. Odsłuchałem połowę i nie wrócę, bo mam inne rzeczy do słuchania, także nie wiem, czy później gwiazdorzył, ale warto.

Oni tam zaprosili jakąś dziewczynę, myślę sobie kolejna Ola, a tu dziewczyna z konkretną wiedzą oraz naprawdę interesującymi przemyśleniami w porównaniu z takim Ryjkiem, dużo się wypowiada. Panowie przy niej jakby grzeczniejsi, ale jest humorek. Generalnie jakby pojawiał się tu jakiś poziom.

102
Podcasty / Odp: Forumogadka
« dnia: Luty 08, 2017, 12:27:05 »
Poruszam temat paraolimpiady, bo dokładnie tego terminu użył Grade w swoim najnowszym filmie o achievementach: https://www.youtube.com/watch?v=3eBQUjGD7jw <- polecam, można się pośmiać.

Jako nieposiadacz konsoli dla mnie to wygląda po prostu jakby małpy w cyrku (deweloperzy) obrzucali publiczność swoją kupą, a ta nadal by klaskała :)

Znaczy ja wiem, że to tylko wycinek rzeczywistości, do tego cziwos (?) pojawiają się tam ludziom na profilach, przez co zasięg gry rośnie, no ale bez przesady. Na cholerę komu cziwo z Journey, że tydzień w grę nie grał, skoro to gra na dwie godzinki, jeden wieczór to za długo na tę grę a oni chcą, żeby w nią grać tydzień? Kpina.

103
Sporo tego jest.

No właśnie. A czy jest tutaj o nich temat? Bo ja chętnie bym podyskutował.

104
Są tu jacyś fani Billa Bura? Albo może ogólniej stand-upu? Ja lubię też Michała Leję. Jest jakiś temat w tej sprawie? Louis CK też ma swoje momenty. Jest w ogóle cały szereg anglosaskich "komików", których oglądają Polacy.

105
Podcasty / Odp: Forumogadka
« dnia: Luty 07, 2017, 14:38:58 »
Śmiejo się z biednego Qbara za te amerykańskie daty, a ja jak zaczynałem mieć z nimi do czynienia, to miałem ochotę wybiec na ulicę i rozszarpywać przypadkowych przechodniów.

Jebany Excel brał format daty z systemu, więc nie chcąc przestawiać układu w systemie pisałem formuły na rozbijanie tych dat i ich przetwarzanie, po czym przesłali mi nowy arkusz z danymi, ja zastosowałem swoje formuły, nie zauważyłem, że oni coś tam zmienili w kolumnach i kilka godzin pracy jak krew w piach. Na szczęście oni tam rozumieli ten problem.

Skapitulowałem i zmieniłem format daty w systemie. Mam PC i laptopa i przez jakiś czas nigdy nie wiedziałem, jaki jest dzień zerkając na traya jednego z tych komputerów, musiałem to analizować przy pomocy karteczek poprzyklejanych do ekranów. Po prostu wtedy zrobił mi się totalny mindfuck. Pół biedy, gdy patrzałem na datę 06-11-2016 i nie wiedziałem, jak ona jest zapisana. Patrzałem na datę 11-28-2016 i zastanawiałem się, w jakim jest ona formacie, tak trudno mi było przez kilka dni przyswoić tę wiedzę, jednocześnie patrząc na normalne daty na laptopie. A oni jeszcze czasem używają formatu YYYY-MM-DD który dla odmiany od MM-DD-YYYY jest logiczny i ja już zapominałem, w którym to było przestawione.

To było jakiś czas temu, teraz mam mniej do czynienia z datami jako danymi, najwyżej ich wyświetlaniem i w pewien sposób się przestawiłem, ale tamto pamiętam do dzisiaj.

Także cieszcie się, że Qbar jest wyrozumiałym gościem z dystansem do siebie, bo aż mi się ciśnienie podniosło jak słuchałem tych drwin i aż Stonoga przypomniał.

No Amerykanie mają to debilne rozwiązanie, ale zamieszanie związane ze zmianą byłoby niewyobrażalne no i oni chyba by musieli przejść na YYYY-MM-DD bo na DD-MM-YYYY to byłby koszmarny burdel. A oni musieliby zmienić WSZYSTKO, każdy formularz, każdą aplikację i system, każdy dokument (w tym tożsamości), każdą pracę naukową, każdy podręcznik, każdą kartę kredytową, ludzie by się truli starym jedzeniem, ludzie by tracili ubezpieczenia zdrowotne, traciliby dostęp do pieniędzy z powodu nieterminowej płatności, wyłączaliby im media, landlordzi eksmitowaliby ich z domów, a satelity pospadałyby z nieba.

Przesadzam, ale tylko trochę.

Edit: Qbar odmawiaj przyjmowania dokumentów z zapisem innym niż YYYY-MM-DD i będziesz miał spokój, a chłopaki zrozumieją, że nie ma się z czego śmiać. 

***

Łzy ze śmiechu, Miek ma dwójkę w dupie, no to się raczej chwali, że perystaltyka jelit pracuje poprawnie, ale przed odcinkiem może warto byłoby sobie ulżyć, bo słychać żeś jakiś spięty :)

Odcinek pod tytułem: Ku pamięci!

[Dla niekumatych: kupa mięci]

106
1. Cooldan, nie widzę zdjęcia kubka.
2. Jak się chce, to chuj a nie zabieganie. Można sobie spokojne życie ułożyć. Miałem małą firmę, kilku pracowników, byłem zawalony sprawami. Kiedyś to liczyłem, jednego dnia miałem prawie sto odebranych i wykonanych połączeń w komórce.

Powoli zacząłem wyciszać klientów, eliminować spóźniających się z płatnościami, jednocześnie pomimo niedoskonałego angielskiego zacząłem ich szukać za oceanem, bo mam możliwość pracować zdalnie.

Praca w domu to nie same radości, bo jednak siedzi się w tym jednym miejscu. Ale, jak już chyba tutaj kiedyś pisałem, czasem sobie zmieniam otoczenie i pracuję zdalnie np. kilka dni będąc w górach. Moja dziewczyna bierze sobie 2 dni urlopu albo długi weekend i jazda, rano spacer, świeży oscypek, później ja na kilka godzin do pracy w dni robocze, ona sobie czyta książki w tym czasie. Wieczorem wyjście do knajpy, do pubu, i powrót do pokoju.

Pewnym minusem jest to, że ja w polskie święta także najczęściej pracuję, ale czasem uprzedzam kontrahentów linkiem do wiki, że chcę nadrobić pracę szybciej, bo tego a tego dnia chciałbym wolne i z reguły nie ma problemu.

Są też minusy, teraz w tym momencie jest tam środek dnia i poprosili mnie skończenie drobnego projektu dziś ich czasu, a więc za kilka godzin. Uwinę się pewnie w 3 godziny, mam tutaj piwko, słucham sobie podcastu, bo to niewymagający projekt ten akurat, praca raczej żmudna. Ale mi to nie przeszkadza.

Może 2x w miesiącu dzwonią, że coś tam się dzieje, czasem w środku nocy, bo taki mamy układ. Czasem zarwę nockę, jak czego pilnie potrzebują, tak jak dziś pół nocki, może też 2x w miesiącu. A więc średnio raz na tydzień mam takie niedogodności, a poza tym - ŚWIĘTY SPOKÓJ, pracuję kiedy chcę, jem kiedy chcę, wyjechać mogę kiedy chcę, 2x w roku synchronizuję z nimi 2 tygodnie wolnego. Weekend to rzecz prawie święta, raz na 2 miesiące może muszę zarwać.

A na urlopie szlag mnie trafiłby z nudów, wtedy intensyfikuję prace nad własnymi projektami. Moja dziewczyna się smaży na plaży, a ja w cieniu z laptopem tworzę następcę Fejsbunia ;)

Da się :)

***

Edit: Dodam jeszcze słuchając odcinka, że z moich hobby ostatnimi laty powoli eliminuje się... granie w gry. Ja jestem wciąż na etapie ogrywania Rising Tides, a nawet na to szkoda mi czasu. Skyrima kiedyś przeszedłem, wcześniej trylogię Mass Effect, grałem też nie mało w Cywilizację 5. Wieśka 3 grzecznie kupiłem, ale po kilkunastu godzinach, gdy gra na mnie zaczęła wymuszać olejenie mieczy i ich wykuwanie u kowali, zacząłem zauważać, że szkoda mi na to czasu. Fabuła jest fajna i nawet próbowaliśmy z dziewczyną oglądać same wstawki fabularne na YouTube, ale to także nam się ostatecznie znudziło.

Jeśli chodzi więc o granie, to moje guilty pleasure to wciąż LOL, którego odpalę może 2x w miesiącu, a na co dzień pogram może 20 minut w Clash Royale, w którego wątku się udzielałem.

A do oglądania Wieśka może kiedyś wrócimy, bo tak jest chwalona jego fabuła i dodatków. Ale aktualnie się na to nie zanosi, wychodzi za dużo dobrych seriali.

PS. Cooldan, chodziło mi o kubek, na którym Twój kolega (Prez?) zachwycał się szczegółami anatomii pań, ale może coś mi umknęło, bo nie słuchałem z całą uwagą i to nie był kubek?

107
Po godzinach... / Odp: Netflix
« dnia: Luty 01, 2017, 23:20:01 »
Dla fanow stand-upu: nowy specjal Bill Burra tez dzis wrzucili...

Ja jestem fanem Burra, a nie stand-upu.

Obejrzane i uznaję, że wyszło tak sobie. Fanom stand-upu zdecydowanie polecam jego wcześniejsze speciale.

Bez spoilerów.

1. Fat shaming mnie nie śmieszył specjalnie, bo sam do szczupłych nie należę, ale uważam podobnie, jak on, ludzie otyli powinni być piętnowani. I w sumie w dużej mierze są u nas. Ten ruch chubby is beatutiful uważam za spierdolenie umysłowe SJW.

2. Problem populacji wałkowany już do przesady.

3. Kwestia Hitlera i Stalina jest dla Polaka o tyle nieśmieszna, że my tu mamy już swoje dowcipy od dawna. On tak jedzie po nich, bo tam to jest temat taboo związany z poprawnością polityczną.

Zauważcie, że do tego czasu, publiczność jest wycofana. Chyba jakby niegotowa na takie tematy. Może niewyrobiona, trudno powiedzieć. No nie śmieją się specjalnie, psuje to odbiór.

4. Przy szympansie ludzie zaczęli się w końcu śmiać, ja tak samo. Wrócił stary, dobry Burr.

5. Anegdotka na koniec niezła.

Każdemu polecam oglądać od 55:45, jest wesoło.

108
Już nie chce mi się szukać teraz, ale w statystykach Pornhuba dla Polski, najpopularniejszą frazą numer jeden albo dwa wpisywaną w wyszukiwarkę jest "mom"...

OK, ale po pijaku to na forum nie piszemy. ;)

Byłem zupełnie trzeźwy :)

109
Nowi  Niezatapialni odsłuchani.

* Iga nie wypowiada "guys" ani razu
* Każdy anglicyzm jest tłumaczony, w tym merchandise jest przetłumaczony na "rzeczy", uroczo <3
* Anglicyzmów w całej audycji jest chyba cztery pojedyncze
* Iga 2x wspomina o - jak sądzę - swoim chłopaku

Przypadek?

Opis odcinka:

Cytuj
Krótka piłka na dziś, bo przecież jest wtorek, więc to najlepszy czas do zadawania sobie pytań, kurwa, fundamentalnych, od których zależeć może nasza przyszłość, spojrzenie na świat, a kto wie, może nawet przyszłość naszego związku czy relacji rodzinnych:

Wolałbyś się przespać z twoją matką uwięzioną w ciele twojej dziewczyny*, czy z twoją dziewczyną* uwięzioną w ciele twojej matki? (Słuchaczki zmieniają matkę na ojca, a dziewczynę na chłopaka*). Odpowiedź swoją uzasadnij.

* Jeżeli nie posiadasz wstaw ?twoja najpiękniejsza/najprzystojniejsza sympatia z młodości?

A gdy będziecie o tym myśleć, gdy będziecie to trawić, gdy wizualizacje wyświetlą się wam przed oczami niczym jakiś popierdolony, chory, kazirodczy pornol, co to nie wiadomo czy od razu wyłączyć, czy jednak obejrzeć do końca, bo przecież wyłączenie nic już nie da i tak tego nie zapomnisz. Więc w trakcie tych rozmyślań posłuchajcie sobie odcinka, w którym rozmawiamy o:

1. Świetnie sprzedającym się Resident Evil 7 (więc matka twa w ciele dziewczyny?)

2. Pillarsach drugich, przez Obsidian ogłoszonych (czy może chłopak w ciele twojego ojca?)

3. Geralcie, co to w prawdziwym życiu jest nudnym człowiekiem (WŁAZI NA BANIĘ, PRAWDA?)

4. Nowej grze typasa od Floppy Bird (TY CHORY POJEBIE!)

Link: http://niezatapialni.com/podcast/Niezatapialni_127.mp3

***

Odpowiadam na pytanie: trudno powiedzieć :D

A poważniej, to naprawdę trudno powiedzieć. Wielu ludzi z wiekiem zatraca umiejętność czytania mowy ciała, którą to umiejętność dzieci mają doskonałą. Ja staram się edukować w rozpoznawaniu mowy ciała i staram się być bardzo spostrzegawczy. Spotkałem się z opinią, że mowa ciała człowieka mówi więcej, niż jego słowa i mam podobne wrażenia. Czy też inaczej - mowa ciała potrafi ogromnie uzupełnić słowa.

To jak sądzę dlatego wiele osób ma problemy z rozmową przez telefon, szczególnie z obcymi ludźmi. Są pozbawieni tych dodatkowych informacji i czują z tego powodu dyskomfort.

Wobec czego zanim podjąłbym decyzję, chciałbym wpierw spotkać się z obydwoma kobietami i je "wyczuć" z mowy ciała, ale niestety z uwagi na powyższe podejrzewam, że jednak szala przechyla się na "korzyść" mojej dziewczyny w ciele mojej matki...

Uf, dzięki Niezatapialni, bo wpół do drugiej w nocy i jeszcze trochę pracy przede mną, a ta wizja zdecydowanie mnie pobudzi...

...[co ja piszę]...

Rozbudziła! Oczywiście, że rozbudziła.

Ja pierdolę, Freud ty zboku :D

Edit: Ha, mam was! Dziewczyna w ciele matki, w całkowicie ciemnym pokoju, nie wypowiada ani słowa i jedziemy z tym koksem.

I teraz zastanawiam się, w jakim stopniu jest to kwestia psychiki bądź anatomii, w każdym razie jeśli tego drugiego, to dla pewności jak sądzę lepiej żeby do tego ciemnego pokoju moja dziewczyna w ciele mojej matki przyniosła lubrykant... O.o

110
Podcasty / Odp: Podcasty, podcasty, co się ostatnio pojawiło w eterze?
« dnia: Styczeń 30, 2017, 19:12:22 »
Przecież ja go nie traktuję poważnie. A to, że cytat z Rejsu, tu mnie masz. Jako szkrab żyłem jeszcze w czasach komuny z dwoma programami w telewizorze, w tym Dziennik Telewizyjny emitowany był na obydwu jednocześnie.

Jakość programów wtedy była taka, że wykształciła się we mnie straszliwa awersja do kina w języku polskim. Naprawdę muszę się solidnie przełamywać, żeby coś po polsku obejrzeć. To reakcja Pawłowa, nic się nie poradzi. Wobec czego nie obejrzałem prawie nic z polskiej klasyki. Ale przynajmniej do "Dnia świra" się przełamałem i teraz ten film uwielbiam. Wisi całość na YouTube, można oglądać w każdym miejscu i czasie, polecam, czytała Krystyna Czubówna :)

111
Podcasty / Odp: Podcasty, podcasty, co się ostatnio pojawiło w eterze?
« dnia: Styczeń 30, 2017, 18:37:47 »
Dopóki nie zaczniesz obrażać innych użytkowników lub ich matek nikt cię nie zbanuje.

Sugestia, że nigdy nie kochałem swojej mamusi się liczy? Jest na poprzedniej stronie tego wątku pod moim adresem...

Nie no, luz, nie obraziłem się. Worek na mięso to w sumie równy gość, z odrobinę wybujałą wyobraźnią.


112
Po godzinach... / Odp: Astrofizyka oraz fizyka kwantowa
« dnia: Styczeń 30, 2017, 16:24:36 »
Z fizyka kwantowa to jest ponoc tak, ze nikt tego do konca nie rozumie, a jak ktos twierdzi inaczej, to oznacza ze nie rozumie zagadnienia zupelnie.

Nigdy nie podobało mi się to stwierdzenie. Od razu uprzedzam, że absolutnie nie mam zamiaru udawać, że coś "rozumiem" w tym temacie, nie znam ani jednego wzoru z fizyki kwantowej.

Wydaje mi się, że jego autor miał na myśli po prostu to, że fizyka kwantowa jest nie tylko bardzo nieintuicyjna, jest ona wręcz sprzeczna z naszym postrzeganiem świata w skali makro i procesów w nim zachodzących. Dla trzylatka pojęcia takie jak twardość czy kolor są w pełni intuicyjne. Ja w pewnym stopniu uogólnienia mogę sobie wyobrazić foton jako lecącą kuleczkę. Ale takie pojęcia jak splątanie czy zjawisko wyjaśniane za pomocą Kota Schrodingera są absolutnie nieintuicyjne, bo nie mają żadnych odpowiedników w świecie marko. Stąd chyba to powiedzenie o braku możliwości "zrozumienia" fizyki kwantowej.

Stawiszyński w TOK FM miał już kilka wywiadów z doktorem fizyki kwantowej i ten profesor mówił o tym, jak na pierwszym roku dla jego studentów ten przedmiot to zupełna abstrakcja, ale już pod koniec drugiego roku on obserwuje, jak coś w nich "klika" - chyba dosłownie użył tego słowa - i zaczynają oni intuicyjnie rozumieć pewne sprawy związane z tematem. Czy oni nadal nie rozumieją tej fizyki? Czy dr hab. Jan Chwedeńczuk także jej nie rozumie?

Nie mnie to oceniać.

Ja od siebie też polecę co nieco do posłuchania, właśnie rozmowy z tym doktorem:

http://audycje.tokfm.pl/gosc/Jan-Chwedenczuk/825

A także ogólnie całą audycję:

http://audycje.tokfm.pl/audycja/Godzina-Filozofow/178

Także jak widzisz meatbag, to nie jest tak, że ja obejrzałem trzy filmiki na krzyż na YouTube i uważam, że się interesuję tym tematem. Ja się nim naprawdę interesuję. Dlatego tak mnie męczyła kwestia tego obserwatora.

113
Podcasty / Odp: Podcasty, podcasty, co się ostatnio pojawiło w eterze?
« dnia: Styczeń 30, 2017, 16:02:20 »
Poza tym, drogi Wallhammerze, zaczynasz robić się trochę nadgorliwy i nieuprzejmy, jak przewidziałem.

Odpuszczając już temat przedyskutowanego słówka, to drogi kolego nie wiem dokładnie, co przewidziałeś, ale prawda jest taka, że generalnie staram się nad sobą panować i kontekście tego, co by mogło być przed zbanowaniem mnie tutaj, określenie nieuprzejmy to w zasadzie dla mnie komplement. A nic takiego nie będzie, za bardzo podoba mi się tutaj. To forum to taka jedna z niewielu perełek polskiego internetu w kontekście rakowisk typu niektóre grupy na fejsbuniu czy wypok.

114
Podcasty / Odp: Podcasty, podcasty, co się ostatnio pojawiło w eterze?
« dnia: Styczeń 30, 2017, 13:53:55 »
Także nieźle się bawię, mógłbyś przytoczyć te dobre odpowiedzi? Konkretnie, cytaty, jeśli można.

INB4 ja nie twierdzę, że hasełko ze Star Treka zostało przetłumaczone źle. Po prostu w języku polskim nie ma odpowiednika znaczenia słowa frontier w kontekście użycia go w tym sloganie, jak pisałem wyżej.

115
Podcasty / Odp: Podcasty, podcasty, co się ostatnio pojawiło w eterze?
« dnia: Styczeń 30, 2017, 13:39:11 »
Także cóż robaczki moje kochane, angielskiego chyba musi Was uczyć ten, co ponoć go nie zna.

A tej proby tłumaczenia na "front" to zupełnie nie rozumiem, skad ten pomysl w kontekście (może dlatego nikt nie proponowal wcześniej tłumaczenia, bo go zabrakło  ::) ) kwestii z ST?

The noun frontier has several meanings. It can refer to the wilderness at the edge of a settled area (picture covered wagons pushing westward) or it can mean a field of study that has not yet been explored (picture genetically engineering pet dinosaurs). Deriving from "the front line of an army," a frontier can be thought of as an offensive line in a battle ? always pushing forward, trying to conquer new territory.

Doprecyzuję:  field that has not yet been explored

Już teraz rozumiecie lepiej hasełko ze Start Treka, nazwę samochodu terenowego, tytuł gry Frontier Elite itp., hę? :)

116
Podcasty / Odp: Podcasty, podcasty, co się ostatnio pojawiło w eterze?
« dnia: Styczeń 30, 2017, 13:33:36 »
Trekkie alert! ;)

Nie, dlatego napisałem "znerdzić" po prostu ten cytat siedzi mi w głowie, gdy telewizja kiedyś puszczała Star Treka i ja tak bardzo chciałem się wciągnąć w ten serial, ale było to takie... Ekhm, no nie ważne. Nigdy nie dooglądałem żadnego odcinka do końca.

W porządku, z samochodem może nie do końca trafiony przykład.

Tak czy inaczej, poza oddaniem ducha w hasełku Star Treka, chyba frontier nie oznacza "granica", prawda?

Rzuciliście się na ten samochód, a konkretnej odpowiedzi wciąż brak.

117
Podcasty / Odp: Podcasty, podcasty, co się ostatnio pojawiło w eterze?
« dnia: Styczeń 30, 2017, 13:18:40 »
Fajnie, ale jakoś tłumaczenia nikt nie sugeruje. Czas się znerdzić, mowa o Star Trek:

> The complete introductory speech, spoken by William Shatner at the beginning of each episode, is: Space: the final frontier

Jakbyście przetłumaczyli "Space: the final frontier" tak, żeby oddać sens?

I czy jesteście pewni, że to tłumaczenie nadawałoby się jednocześnie na określenie Nissana Frontier?

Nissan Granica? Bitch, please.

I coś mi się zdaje, że ja o tym słowie już słuchałem w jakimś podcaście, być może nawet w MyszMasz, gdy jeszcze dawałem radę tego słuchać. Mysza pracuje jako tłumacz (m.in. dla Netflixa) i ona mogła analizować to słowo, ale mogę się mylić w tej kwestii.

Edit: przetłumaczenie na "front", w sensie np. walk na froncie, także byłoby upośledzone.

118
Podcasty / Odp: Podcasty, podcasty, co się ostatnio pojawiło w eterze?
« dnia: Styczeń 30, 2017, 00:57:06 »
. Natomiast z politowaniem podchodzę do takiej tendencji, że ktoś wyjeżdża i za 3 lata nie pamięta już języka, w domu wszyscy mówią po angielsku i staje się stereotypowym przykładem tandetnego Polaka z Jackowa, chcąc być bardziej amerykańskim niż Amerykanie, jednocześnie bawiąc się w tym polackim błotku, które tam mają.

Zgadzam się z Twoim komentarzem, także z cytowanym fragmentem.

Ale.

Ja mieszkam w Polsce, rozmawiam głównie po polsku, chociaż dużo po angielsku na anglojęzycznych forach i z klientami.

I kurde czasem ciężko jest przeskoczyć znajomość angielskiego, przecież takie słowo jak "frontier" jest IMO zupełnie nieprzetłumaczalne.

Ja gdzieś czytałem o początkach FG, gdzie Qbar miał opinię, że nie zna polskiego już wystarczająco dobrze (może nadinterpretowuję, piszę z pamięci) żeby być uczestnikiem podcastu po polsku. A później zrobił quiz z Chicego-polnglish i wtedy sobie uświadomiłem, jak on mógłby mówić na podcaście.

Mając to na uwadze, ja sam czasem się zatnę mówiąc po polsku, bo mi do głowy przychodzi określenie po angielsku.

Jak mieszkałem w Belgii, jedna Flamandka mi mówiła, jak wyglądają ich imprezy, gdy zapraszają Walonów. Mówiła, że holenderski jest bardziej techniczny, a francuski bardziej poetycki i że jak komuś w dwujęzycznym towarzystwie braknie słówka, to używa słowa z drugiego języka i że wtedy całe towarzystwo przestawia się na ten drugi język.

A pieczonego kurczaka Flamandzi zagryzają bułką z masłem i słodkim dżemem, ciekawe połączenie smaków, polecam :)

119
Po godzinach... / Odp: Astrofizyka oraz fizyka kwantowa
« dnia: Styczeń 28, 2017, 16:22:07 »
1. Z jednej czy dwóch sytuacji wyciągasz wniosek o całym związku? Miej odrobinę litości. Dla swojej inteligencji ;)
2. Tego, co piszę, nie czyta 99,99999% o ile nie więcej %. Polaków. A forumowiczów czyta wystarczający % żeby pociągnąć dyskusję.
3. Zrozumiałem już wcześniej, że obserwator to "pomiar" i że koleś od "kwantowo" popłynął.
4, Zastanawiałem się nad wpływem świadomego obserwatora, ponieważ patrz pkt. 3.

Obserwujesz rzadkie w internecie zjawisko, że ktoś czegoś nie wiedział, spytał, dostał odpowiedź, dostrzegł błąd w swoim myśleniu i zmienił zdanie. Być może dlatego nie zorientowałeś się, że to miało miejsce i dalej piszesz do mnie, jakbym nie uzyskał żadnej wiedzy od pierwszego posta w tym temacie.

A to, że moja dziewczyna nie bardzo rozumie, co to są achievementy (nie mamy konsoli) i jak można rywalizować o wirtualne punkty nie oznacza, że nie śmiała się ze mną z tego, co Qbar mówił, a moja reakcja, chociaż miała w sobie ziarno prawdy, była po prostu heheszkami, gdyż ona zna swoją wartość poza urodą. To, że nie pogadam z nią o fizyce kwantowej, bo ten temat po prostu zupełnie jej nie interesuje, nie oznacza, że nie jest o wiele, wiele zdolniejsza, mądrzejsza i inteligentniejsza ode mnie w wielu aspektach i ma tego świadomość.

120
Podcasty / Odp: Podcasty, podcasty, co się ostatnio pojawiło w eterze?
« dnia: Styczeń 28, 2017, 11:58:21 »
Gdyby Qbar się nie hamował, mówiłby pewnie jak Mysz z Myszmasz, posłuchaj sobie jednego odcinka kiedyś. Ona nie wrzuca anglicyzmów do wypowiedzi, jak np. Iga. Ona czasem w podcaście w języku polskim, po prostu zaczyna mówić po angielsku.

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 8