Prawo w Polsce na serio jest takie niedoprecyzowane co do danych osobowych? Za każdym razem, gdy widzę w telewizji twarz matki Madzi zakryty z podpisem Katarzyna W., a zaraz najechanie na męża i podpis Bartłomiej Waśniewski, to śmiać mi się chce.
Ależ skąd, jest bardzo precyzyjne. I nie chodzi tu o ochronę danych osobowych ale zakaz "wyroków prasowych" i ogólną ochronę praw oskarżonego. I nie wolno robić niczego co zdradzało by tożsamość oskarżonego. Tak samo jak nie można podawać nazwiska, to nie można pisać "Tomasz W., syn byłego prezydenta", albo tego co robi się teraz z mamą Magdy itd. Chociaż tutaj sytuacja jest o tyle idiotyczna, że i tak wszyscy znają jej twarz i nazwisko bo na etapie poszukiwania zaginionej występowała w mediach nonstop. W związku z tym moim zdaniem spokojnie można by było wciąż pisać normalnie i pokazywać jej twarz. Ale to też jest element medialnej nagonki, zakrycie twarzy, skrócenie nazwiska do jednej literki to standardowa zagrywka mediów mająca na celu stygmatyzację oskarżonego i rozpalanie emocji, bo dla opinii publicznej ona już jest zbrodniarzem, a to się lepiej sprzedaje.
Co do samej ochrony jeszcze. Tak właściwie z tego co pamiętam to to na bank nie jest publicznoskargowe. Nie wiem nawet, czy są co do tego przepisy karne prywatnoskargowe, czy nie wchodzi tutaj w użycie jedynie cywilne roszczenie o zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych. Także, żeby dziennikarze przestali coś takiego robić, to Ci wszyscy oskarżeni powinni chodzić do sądów i się o to procesować, ale jak widać nikt tego nie robi.