Oby rynek gier nie poszedł w ślady rynku muzycznego. Wielkie koncerny muzyczne skutecznie promują przestarzałe płyty CD jednocześnie pozywając piratów. Czemu nikt tam u góry nie rozumie, że duża część tych "złodziei" kupiła by oryginalne utwory gdyby im się to umożliwiło w sposób nowoczesny i wygodny. Zawsze wspieram ulubionych muzyków, ostatnio kupiłem "Death Magnetic", musiałem iść do durnego sklepu po jeszcze durniejszą płytę CD, którą zaraz po przyjściu do domu zgrałem na mp3 i wrzuciłem do odtwarzaczy. Płyty CD użyłem RAZ!, więcej jej na oczy nie widziałem. Pytam się po co to wszystko? Wolałbym kliknąć dwa razy w przeglądarce.
Tak samo widzę rynek gier. Dystrybucja płyt przynosi widocznie spore zyski i jednocześnie uzasadnia wysokie ceny, każdemu jest to na rękę tylko nie graczom, których traktuje się jak dojne krowy. Przy rosnącym rynku, coraz większej ilości dobrych gier, gracze ratują się wypożyczalniami i używkami. Przecież gdy producenci zmuszą mnie do kupienia gry, to nie kupię jakieś innej, nie wytrzasnę nagle więcej kasy! Zdrapki, kody i inne tego typu pierdoły są ostatnią deską ratunku istniejącego systemu dystrybucji. Każdy ma prawo walczyć o swoje, ale niech się nikt potem nie zdziwi, że rynek growy upadnie tak jak upadł rynek muzyczny.
Ja chcę postępu!